chyba chcę, żebyś był szczęśliwy. chyba, bo wciąż się waham. ale inaczej nie zniknęłabym z Twojego życia. tylko, ja już nie rozumiem jednego. odezwałeś się i sama nie wiem co myśleć. nie wiem, dlaczego to zrobiłeś. był to tylko chwilowy impuls, który nic Ci nie mówił, czy chociaż odrobinę za mną tęsknisz? nie, to jest wykluczone. nie masz uczuć. to znaczy, nie, jednak masz uczucia. nie wiem czemu, ale szkoda mi Cię. szkoda, że na drodze Twojego życia bóg stawia same idiotki, tak jak ja. szkoda, że musisz się nimi rozczarowywać, potem z nimi rozstawać, naprawdę szkoda. ale gdzieś tam w głębi, Ty jesteś słaby, wiem to. może ktoś zranił Cię wiele razy, ale mimo wszystko jesteś słaby, bardziej niż nie jedna dziewczyna. jesteś skryty, nie jesteś nieśmiały, ale strasznie skryty. nie wiem o Tobie praktycznie nic a gdyby nasza znajomość ciągnęła się dalej z pewnością nie wiedziałabym o wiele więcej niż teraz. gdy byliśmy ze sobą, chciałam żebyś był szczęśliwy. ale szczęśliwy ze mną. a teraz chcę Twojego szczęścia niezależnie z kim miałbyś je dzielić, ważne, żeby było. chociaż, kurwa, to jest zbyt trudne. ja wciąż Cię chcę, za wiele do mojego życia wniosłeś, żeby to teraz zabierać, tak po prostu.straciłam chęć do życia, niezależnie jak bardzo absurdalnie to brzmi. nie czuję, że żyję, nie czuję nic. nie umiem kochać, umiem tylko udawać. jestem zimna, oschła. jedyne co mi wychodzi, to płakanie przy pierwszej, lepszej, zamulającej piosence. chcę do Zuzi. chcę do Angeli. dzięki, boże, że jedyne osoby, które mnie rozumieją są ode mnie setki kilometrów, niezmiernie dziękuję.
poniedziałek, 27 czerwca 2011
4.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Super blog ! ;)
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie : http://eliszja.blogspot.com/
:)