chyba chcę, żebyś był szczęśliwy. chyba, bo wciąż się waham. ale inaczej nie zniknęłabym z Twojego życia. tylko, ja już nie rozumiem jednego. odezwałeś się i sama nie wiem co myśleć. nie wiem, dlaczego to zrobiłeś. był to tylko chwilowy impuls, który nic Ci nie mówił, czy chociaż odrobinę za mną tęsknisz? nie, to jest wykluczone. nie masz uczuć. to znaczy, nie, jednak masz uczucia. nie wiem czemu, ale szkoda mi Cię. szkoda, że na drodze Twojego życia bóg stawia same idiotki, tak jak ja. szkoda, że musisz się nimi rozczarowywać, potem z nimi rozstawać, naprawdę szkoda. ale gdzieś tam w głębi, Ty jesteś słaby, wiem to. może ktoś zranił Cię wiele razy, ale mimo wszystko jesteś słaby, bardziej niż nie jedna dziewczyna. jesteś skryty, nie jesteś nieśmiały, ale strasznie skryty. nie wiem o Tobie praktycznie nic a gdyby nasza znajomość ciągnęła się dalej z pewnością nie wiedziałabym o wiele więcej niż teraz. gdy byliśmy ze sobą, chciałam żebyś był szczęśliwy. ale szczęśliwy ze mną. a teraz chcę Twojego szczęścia niezależnie z kim miałbyś je dzielić, ważne, żeby było. chociaż, kurwa, to jest zbyt trudne. ja wciąż Cię chcę, za wiele do mojego życia wniosłeś, żeby to teraz zabierać, tak po prostu.straciłam chęć do życia, niezależnie jak bardzo absurdalnie to brzmi. nie czuję, że żyję, nie czuję nic. nie umiem kochać, umiem tylko udawać. jestem zimna, oschła. jedyne co mi wychodzi, to płakanie przy pierwszej, lepszej, zamulającej piosence. chcę do Zuzi. chcę do Angeli. dzięki, boże, że jedyne osoby, które mnie rozumieją są ode mnie setki kilometrów, niezmiernie dziękuję.
poniedziałek, 27 czerwca 2011
4.
niedziela, 26 czerwca 2011
3.
uczucie pustki, a jednocześnie lęk. przed czym tak właściwie? przed tym, że znowu ktoś może mnie skrzywdzić. ludzie robili to już tyle razy, a ja nadal jak ćma do światła, z pieprzoną nadzieją, że tym razem będzie inaczej. chuja prawda, będzie tak samo. uzależnisz się, później rozczarujesz. będzie Cię olewał, ale Ty wciąż będziesz prosić, żeby z Tobą pogadał, bo Ci tego najzwyczajniej w świecie brakuje.
czwartek, 23 czerwca 2011
2.
słucham hifi bandy i dochodzę do dziwnych wniosków. przyzwyczaiłam się do Twojej nieobecności, rozumiesz to? ja raczej nie. w styczniu, lutym, marcu, kwietniu nie wyobrażałabym sobie tego, jakbyśmy po prostu zerwali ze sobą kontakt. a teraz to tak jakby codzienność. przyzwyczaiłam się do tego, że chyba już nigdy nie będziemy ze sobą pisać. nigdy nie będzie tak jak dawniej. nigdy nie powiesz mi, że mnie kochasz, choć wiem, jestem na sto procent pewna, że to było jedno wielkie kłamstwo, jeden wielki siet. owszem, to właśnie Ty pomogłeś mi podnieść się i wrócić do pionu, gdy tego potrzebowałam. tylko teraz role się odwróciły. to po Tobie muszę się podnieść i wrócić do pionu po tym, co przeszłam. ale pierdolę to, pierdolę Twój chamski styl bycia. żegnam.
wtorek, 21 czerwca 2011
1.
wróciłam tu nie wiem po co i nie wiem na jak długo. mam dość tego sietu na fotoblogu i słuchania cennych uwag ludzi, którzy mnie nie znają, bądź znają mnie z pierwszego lepszego portalu. zmieniło się bardzo dużo, odkąd pisałam ostatni raz na blogspocie. znów się na kimś zawiodłam. ale to chyba jest tylko i wyłącznie moja wina, nikogo innego. znów zaufałam komuś z drugiego końca polski, nie znając go. w sumie nie jest to drugi koniec polski. jest to w sumie blisko, no ale. bądź co bądź czuję się dziwnie. potrzebuję kogoś. najgorsze jest to, że ja dokładnie wiem k o g o potrzebuję. tylko przez te błędy które popełniałam nauczyłam się wielu rzeczy. tak jak tego, żeby się nie przyznawać do porażki, którą się odniosło. ale do tego się przyznałam, przed samą sobą. przegrałam, tylko to mogę teraz powiedzieć. wiesz, mimo wszystko mam słabość do takich skurwysynów jak Ty. tacy są bardziej przyciągający, fajniejsi i ranią o wiele bardziej niż normalni, 'porządni' chłopcy.koniec roku. kolejny fakt, który mnie dobija. nie wiem czemu, bo przecież nie będę chodzić do szkoły, wreszcie odeśpię, będę codziennie widywała te kochane mordeczki, a jednak. rok temu miałam wiele osób, do których mogłam podejść, przytulić się. teraz tak naprawdę nie mam nikogo, kto mógłby mi pomóc. owszem, jest Zuzia, Angelika, które zrobiłyby dla mnie w chuj wiele. ale to mi chyba nie wystarczy. chciałabym je mieć obok siebie, na wyciągnięcie ręki, nie na większą odległość. nie da się? chuja prawda, My możemy wszystko.uświadomiłam sobie, jak przez jedną rozmowę na gadu można się do kogoś przywiązać. teraz nie gadamy od ponad tygodnia, nie ma Cię, a ja.. ja kurwa tęsknię. nie ogarniam tego, jak można tęsknić za kimś kogo się właściwie nie zna. ale tak jest, dziwne uczucie, bardzo dziwne.masz jakiekolwiek uczucia? bo mi pozostały chyba te chuja warte wspomnienia, nic więcej.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



